Homilia ks. kard. Franciszka Macharskiego wygłoszona na terenie byłego obozu KL Auschwitz w dniu 14.08.2001 r.

Metropolita Krakowski Kard. Franciszek Macharski

Kazanie na Mszy świętej w 60-rocznicę śmierci św. Maksymilana Marii Kolbego Oświęcim-Muzeum KL Aschwitz 14.08.2001

1. Minęło 60 lat od wydarzenia zapisanego w Historii Zbawienia. Na placu apelowym obozu koncentracyjnego więzień obozowy, kapłan franciszkanin Maksymilian Maria Kolbe wystąpił z szeregu i spontanicznie zgłosił komendantowi obozu, że jest gotów iść na śmierć w zastępstwie współwięźnia, dopiero co skazanego. Ta gotowość została przyjęta: Franciszek Gajowniczek odzyskał prawo do życia uratowane przez Ojca Maksymiliana. Wydarzenie, o którym mówię trwało jednak dalej przedłużyło się przez długie dni umierania z głodu i pragnienia w bunkrze głodowym. Śmiercionośny zastrzyk zakończył długą agonię 14 sierpnia.

 

To co się stało na placu apelowym i w bunkrze śmierci stanowi jedno wydarzenie dziejów zbawienia. Oto świętość Boga, który zamieszkał pomiędzy nami, stała się jakby widzialna i dotykalna. Pan jest z nami.

2. "Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich" (J 15,13). Tak mówi Chrystus, Syn Boga, który jest miłością. To On pierwszy nas umiłował i dał nam Swojego Syna, który nas zbawił przez mękę i krzyżową śmierć. Ojciec Maksymilian był od dzieciństwa pojętnym uczniem Ducha Świętego, który go uczył miłości i wśród zwyczajnego życia dawał mu znak i pragnienie świętości jak korony oznaczonej bielą trudu ewangelizacji i czerwienią męczeństwa. Duchowy syn św. Franciszka obdarowany miłością Boga i ludzi szukał niecierpliwie przez całe swoje życie, jak służyć dobrem i pokojem ludziom. Niestrudzony apostoł nie spoczął i w ojczyźnie i w Japonii, byleby tylko pozyskać ludzi dla Ewangelii. "Cóż oddam Panu za wszystko, co mi wyświadczył? Podniosę kielich zbawienia i wezwę imienia Pańskiego" (Ps 115 [116] 12). "O Panie, jam Twój sługa, jam Twój sługa, syn Twojej służebnicy: Ty rozerwałeś moje kajdany" (j.w. 16). Ojciec Maksymilian zawierzył siebie Tej, która nazwała się "służebnicą Pańską", przyjął Ją za swoją Matkę, wypełniając wolę Chrystusa wyrażoną na krzyżu w godzinie śmierci: oto Matka twoja.

"Kielich zbawienia" przyjął święty Maksymilian w godzinie apelu i wierny miłości kosztował goryczy tego kielicha przez dni i noce umierania z głodu i pragnienia. Tak jak przez całe życie dawał siebie braciom i siostrom, jakby kropla po kropli, tak teraz także nie "umarł", ale "dał swoje życie" za brata.

3. Śmierć świętego Maksymiliana przynosi nieustannie owoce, zgodnie z wolą Pana Jezusa, posyłającego uczniów, żeby szli i owoc przynosili na wieki. Pan zechciał, żeby owoc ich życia i śmierci trwał. (por. J 15,16). A myśmy się nim nakarmili, obficie nakarmili!

Było takie przekonanie, któremu i ja dałem wyraz, kiedy przyszedł dzień 13 grudnia 1981 roku i zapadła noc stanu wojennego, a głos polskiego ludu się podniósł do wolności. Kiedy mogłem wysłać mój pierwszy list do Ojca Świętego, prosiłem, z intencją jaką miało wielu z nas, o dar dla umocnienia i ratunku. Dar kanonizacji Ojca Maksymiliana już ogłoszonego błogosławionym przez papieża Pawła VI. (Dodam, że pisałem też o Bracie Albercie Chmielowskim...). Kanonizacji dokonał Jan Paweł II, 10 października 1982 roku w Rzymie. A kiedy do nas przyjechał jako pielgrzym do utrapionego ludu polskiego, przywiózł nam owoc umęczonej miłości świętego Maksymiliana. Przekazał go w Niepokalanowie: była to moc i mądrość Ewangelii Chrystusa, wyrażona słowami świętego Pawła: "Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!" (Rz 12,21).

Potężny był dar wstawiennictwa świętego Maksymiliana, który nie uległ przemocy totalitaryzmu obozu, a nienawiść do Boga i człowieka przemógł miłością. Przyjęliśmy ten dar miłości, pokoju i dobra, które były mocniejsze niż zło. Polska ziemia nie doznała tragedii, która przeszła przez Bałkany, nienawiść i zemsta nie zrujnowała ani serc ani kraju.

4. Owoce śmierci męczennika Oświęcimia, świętego Maksymiliana trwają nie tylko tutaj, tak jak i misterium ofiary życia drugiej świętej oświęcimskiej, karmelitanki, Siostry Teresy Benedykty od Krzyża (św.Edyty Stein). Europie zostało potężne świadectwo jak wielka jest godność człowieka, jak święte są prawa człowieka, prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci, prawo do wolności osób i narodów, do niepodległości, do sprawiedliwości, do własnej kultury i wychowania, prawa rodziny, prawo do poszukiwania prawdy i jej obrony. Doprawdy, obok Odkupiciela człowieka, stoją potężni świadkowie i obrońcy człowieka, obrońcy przez miłość aż do ofiary własnego życia.

Te prawa człowieka i prawda o człowieku znajdują najmocniejszy fundament w Bogu, źródle najgłębszym prawdy, która staje się przykazaniem. One są jednak dostępne także dla tych, którzy nie przyjmując Boga mają dość światła rozumu i serca, żeby uszanować człowieka i służyć Mu jako dobru największemu w świecie.

Oświęcim, miasto szacunku dla każdego człowieka bez względu na wszelkie różnice, miasto świętych męczenników, jak oni miasto-świadek cywilizacji miłości, braterstwa i wolności.

Idąc w modlitwie i duchowym pielgrzymowaniu, zatrzymujemy się u ciebie, miasto świętego Maksymiliana, świadka, jak zło dobrem zwyciężać.