Moje wspomnienia

 

Moji łostomili, przysła tako kwila,
Zebym tyz, ó sobie prowde ujawiła.
Jestem zagórzanka, stryk mi to pedzieli,
bo się óni kiesi w gminie dowiedzieli.
Stoji óno w mapak i tam ópisane,
Ze mieskali ludzie niedaleko Msane.

 

To przeciez Lubomierz - słynno, górsko wioska,
Bo handel tu się zacoł i set az do miasta.
Ksiąze Lubomirski hute skła zbudowoł,
By "mędrole" zarabiali, by nik nie głodowoł.

 

Opróc tego gazdy lasy wycinali
I izby syrokie z drwena budowali.
Na holak zaś bace ówce wypasali,
By panocki z Krakowa syrki kupowali.

 

Ludzie zyli radośnie, zwycaje swe mieli,
A matula w zimie byli przy kondzieli.
Pierze tyz skubano, płótno cęsto tkano
I z tego ludziskom kosule sywano.

 

Najlepso była zima, przybacujom dziecka,
Bo cęsto sie zjadło sadło z zabitego wieprzka.
W sabaśniku spyrke casami skwarzono,
A skwarki z kapustom na stół postawiono.

 

Kołoce pachniały jedzone we święta
Abo na weselak, kozdy to pomięto.
Muzykanty grały, śpiywano wokoło,
Młodzi zaś hulali, gwarzono wesoło.

 

Te zwycaje minęły, nie kcom wierzyć młodzi,
A w strojok góralskich nikt z nik już nie chodzi
Mowy nasyk przodków tyz wstydzą się óni,
Jest im cęsto smutno, cas ik zawse goni.

 

Los mnie i innych rzucił w te strony
I tu w Oświęcimiu Zrzeszenie swe momy
Rozsławiomy folklor i óbiecujemy,
Ze dorobku ójców my nie zmarnujemy.